blok z wielkiej plyty

Wielka płyta rządzi

W ostatnich latach przeprowadzono sporo badań dotyczących osiedli z wielkiej płyty. Kiedy je budowano, czyli w latach siedemdziesiątych, były prawdziwą radością dla lokatorów.

Wyposażone w kanalizację, centralne ogrzewanie, nierzadko gaz, widne i przestronne kuchnie, a także samodzielne łazienki – wydawały się prawdziwą oazą cywilizacyjną w smutnej i szarej rzeczywistości. Na te mieszkania czekały setki tysięcy młodych rodzin z tzw. wyżu demograficznego. Sytuacja mieszkaniowa w naszym kraju nigdy nie należała do najlepszych. Mieszkanie było prawdziwym dobrem, nie można go było kupić, a raczej się zdobywało. Często o przydziale mieszkania decydowały rady zakładowe, a jeszcze częściej koneksje i znajomości.

Co by zresztą nie mówić, kiedy do władzy doszła nowa ekipa na czele z Edwardem Gierkiem zmieniła się polityka budowlana

Rzeczywiście zaczęło powstawać mnóstwo bloków, w których wreszcie znalazły się mieszkania dla młodych ludzi. Od razu powiedzmy, nie były to mieszkania o najwyższym standardzie, jeśli patrzymy na to z naszej perspektywy, ale były i to cieszyło. Na nowych osiedlach powstawały wielkokondygnacyjne budynki, a w nich bliźniaczo do siebie podobne mieszkania. O ile cały szkielet konstrukcyjny powstawał dość szybko i sprawnie, to już wykańczanie wnętrz było większym problemem, przede wszystkim ze względu na nieregularność dostaw materiałów budowlanych i opieszałość samych budowlańców.

Leave a Comment